Przyjechał posłaniec swoją karocą, niosąc na swych dłoniach spory pakunek. Nie trudno było zauważyć, że trochę nadwyrężył jego siły. Ku moim zdumionym oczom, otwarła się wielka skarbnica butelek złotego napoju. Tym o to sposobem, ciesząc moje oczy, zostałam zaproszona przez Lorda do kampanii Somersby w Streetcom.
Już od dłuższego czasu jestem ekspertką w Streetcom. Dzięki czemu miałam możliwość zapoznania się i wyrobieniem opinii na temat kilku przetestowanych produktów. Jeśli jeszcze nie jesteś w Streetcom, to koniecznie musisz dołączyć. Tu znajdziesz odnośnik. Gdybyś potrzebował/a pomocy przy raportowaniu, zajrzyj śmiało tutaj, już kiedyś pisałam na ten temat. W razie wątpliwości, proszę śmiało pisać, chętnie udzielę wskazówek.
Pudełko zawierało aż 24 butelki [tak butelki, nie puszki!] złocistego napoju piwnego Somersby. Napój jest o smaku pysznych jabłek, pojemność butelki to 0,4 l, puszkowa wersja ma 0,5 l. W składzie Somersby, znajdziemy aż 55% soku jabłkowego. W smaku jest lekko kwaskowaty, oprócz piwo w ogóle nie wydaje się być gorzkie. Na pewno polubi je niejedna osoba. To takie wstępne wrażenia. Musicie koniecznie spróbować :)
Oprócz tego do zestawu została dołączona śliczna szklanka, smycz z kartą, dodatkowo karty do wspólnej zabawy ze znajomymi, oczywiście ulotki dla znajomych i blok karteczek, plus oczywiście przewodnik ambasadorki.
W tym roku przed i w same święta czeka mnie i moich znajomych lordowskie testowanie. Co mogę jeszcze napisać? Jest to iście zacna kampania :)
Poznaję, oceniam i wybieram to, co najlepsze dla mnie i mojej rodziny.
czwartek, 28 marca 2013
Skóra pod specjalną ochroną, opinia o MediDerm
Z roku na rok przybywa na całym świecie alergików. Lekarze alarmują o tym zjawisku, niestety wygodny człowiek żyje z przekonaniem: "mnie to nie dotyczy"... Niestety, alergia może nas dopaść w każdym wieku, bez względu na płeć i wcale nie musi zostać odziedziczona. Poznajcie moją opinie na temat Mediderm cream, który jest wskazany przy atopowym zapaleniu skóry, łuszczycy, egzemy i bardzo wysuszonej skórze.
Mediderm cream nie powoduje uczucia przetłuszczenia dzięki czemu nie brudzi ubrania i pościeli. Nie zawiera SLS, parabenów, substancji zapachowych i barwników. Zminimalizowana ilość składników sprawia, że może być stosowany od pierwszego miesiąca życia.
Cetomacrogol 1000 (emulgator),
Phenoxyethanol (konserwant, dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 1,0%).
Często się śmieję, że mam dwójkę dzieci synka i... męża. I to mi jako piastunce przypada dbać o swoje pisklęta. Mężczyźni mojego życia, to niestety alergicy, dlatego nie może zabraknąć dla nich specjalistycznych kosmetyków. Ich skóra z wyglądu bywa bardzo często zbliżona do siebie. Towarzyszy im wysypka w postaci czerwonych plamek, które niestety powodują paskudne swędzenie. Brak odpowiedniego natłuszczenia prowadzi do zwiększonego świądu oraz wysuszenia. Bywa też, że pojawiają się ranki i pęknięcia. Sprawdziliśmy wiele kosmetyków, niektóre kosztowały majątek. Jedne pomogły, inne nic specjalnego nie dały a jeszcze inne pogorszyły stan. Przeglądając internetową aptekę za pomocą której dokonuje zamówień (wychodzi taniej niż w tradycyjnej) znalazłam inne produkty dla moich atopowców. I tak o to, tym sposobem do moich rąk, ponad trzy miesiące temu, trafił krem MediDerm Dermatological Cream Formula, polskiej firmy Farmina z Krakowa. Kupując go w styczniu zamówiłam opakowanie w okrągłym pojemniczku 500 ml. Po tym jak się sprawdził kupiłam dwa razy większe w dużej butelce z wygodnym dozownikiem.
Producent opisuje Mediderm cream jako specjalny emolient, stworzony do pielęgnacji chorobowo zmienionej skóry w przebiegu łuszczycy, egzemy i atopowego zapalenia skóry. Można go stosować zarówno u dzieci [od 1 miesiąca życia] jak i u dorosłych.
Działanie: długotrwale nawilża i natłuszcza, tworząc barierę ochronną, która reguluje zawartość wody nawet w najgłębszych warstwach naskórka. Nadaje skórze miękkość i elastyczność likwidując nadmierne łuszczenie i pękanie. Krem działa kojąco przy świądzie i pieczeniu łagodząc podrażnienia a także na długo zabezpiecza przed wpływem czynników drażniących.| MediDerm |
Producent opisuje Mediderm cream jako specjalny emolient, stworzony do pielęgnacji chorobowo zmienionej skóry w przebiegu łuszczycy, egzemy i atopowego zapalenia skóry. Można go stosować zarówno u dzieci [od 1 miesiąca życia] jak i u dorosłych.
Mediderm cream nie powoduje uczucia przetłuszczenia dzięki czemu nie brudzi ubrania i pościeli. Nie zawiera SLS, parabenów, substancji zapachowych i barwników. Zminimalizowana ilość składników sprawia, że może być stosowany od pierwszego miesiąca życia.
Skład i moja próba rozszyfrowania:
Aqua Purificata (woda oczyszczona, bezpieczna),
Petrolatum (wazelina; olej mineralny, baza tłuszczowa, która zapobiega odparowywaniu wody; bezpieczna),
Petrolatum (wazelina; olej mineralny, baza tłuszczowa, która zapobiega odparowywaniu wody; bezpieczna),
Cetearyl Alcohol (emolient, tworzy cienki filmo chronny, zapobiega nadmiernemu wysuszaniu; bezpieczny),
Paraffinum Liquidum (olej mineralny, o właściwościach natłuszczających; średnio bezpieczny są lepsze zamienniki),Cetomacrogol 1000 (emulgator),
Phenoxyethanol (konserwant, dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 1,0%).
Moja opinia:
Mediderm jest prawie bezzapachowy, delikatnie można coś jednak wyczuć. Łatwo się go aplikuje, czy to za pomocą pojemniczka, czy pompki. Oczywiście pompka jest najlepszym rozwiązaniem. Zawsze lubiłam takie formy dozowania kosmetyków.
Jeśli chodzi o konsystencję, nie jest zbyt wodna, ani też nie jest za gęsta. Rozsmarowuje się po skórze bez problemu, szybko się wchłania. Kolejny plus nie brudzi ubrań. Przejdźmy teraz do samego działania. Uważam, że doskonale nawilża i nadaje skórze gładkości i delikatności. Pomaga załagodzić swędzące miejsca. Tworząc film na naszym ciele bardzo długo odczuwamy ochronę. Najlepiej stosować go regularnie 2-3 razy dziennie, szczególnie smarować te miejsca, które tego najbardziej potrzebują. Bardzo jestem zadowolona ze składu nie ma w nim substancji niebezpiecznych, czy bardzo niezdrowych. Nie znajdziemy tutaj SLS, parabenów, czy barwników. Wcześniej rzadko zwracałam uwagę na składniki, teraz wiem, że jest to bardzo ważne. Jedyne co bym zmieniła to dodała jeszcze kilka dobrych dodatków, np. ceramidów. Są one idealne dla atopowców. Na koniec dodam jeszcze, że jego cena jest stosunkowo niewielka za taką ilość i za tak specjalistyczny produkt. Za opakowanie o pojemności 500ml zapłaciłam 18,98 zł a za 1 litr 33,19 zł. Coś dobrego za niedużą cenę.
Teraz czas na zebranie wszystkich plusów i minusów MediDerm.
Zalety:
Na pewno kupię następne. MediDerm cream jest produktem godnym polecenia. Zachęcam wszystkie osoby z problemami skórnymi do jego używania. Producent wydał też kilka innych kosmetyków, aktualnie testuje jeden z nich. Jak zakończę również podzielę się z Wami moimi uwagami.
Teraz czas na zebranie wszystkich plusów i minusów MediDerm.
Zalety:
- bezzapachowy,
- skład: brak sls, parabenów i barwników,
- cena [dobra jakość za niedużą kwotę],
- w litrowym opakowaniu: pompka;
- w 500g nie trzeba rozcinać pojemniczka, krem jest w pojemniczku,
- świetnie nawilża skórę,
- łagodzi podrażnienia,
- idealny krem dla atopowców (dorosłych i dla dzieci),
- dobry krem dla wysuszonej skóry,
- wydajny,
- polska firma.
- skład mógłby być bardziej wzbogacony,
- dostępny tylko w aptece [mi to nie przeszkadza].
Na pewno kupię następne. MediDerm cream jest produktem godnym polecenia. Zachęcam wszystkie osoby z problemami skórnymi do jego używania. Producent wydał też kilka innych kosmetyków, aktualnie testuje jeden z nich. Jak zakończę również podzielę się z Wami moimi uwagami.
niedziela, 17 lutego 2013
Trochę mnie nie było
Witajcie,
trochę mnie nie było na blogu. Praca, dom i maluszek, który domaga sie większej uwagi z mojej strony i... od 19 zaczynam prawko :)
Jestem z siebie dumna, że potrafię zaplanować sobie dany dzień. I rozwijam się z dnia na dzień. Nie stoje w miejscu. Szkoda, że doba jest taka krótka, bo chętnie bym wykorzystała jeszcze kilka godzin na dodatkowe zajęcia. Nie martwię się jednak, wiem, że dam radę, tylko muszę jeszcze bardziej się zorganizować.
Nie zapomniałam o blogu i na pewno w najbliższym czasie coś naskrobie, w mojej łazience śmiało uśmiechają się moje ulubione kosmetyki i kilka nowości. Musicie poznać moją opinie na ich temat.
Pozdrawiam i dozobaczenia wkrótce,
Ela
trochę mnie nie było na blogu. Praca, dom i maluszek, który domaga sie większej uwagi z mojej strony i... od 19 zaczynam prawko :)
Jestem z siebie dumna, że potrafię zaplanować sobie dany dzień. I rozwijam się z dnia na dzień. Nie stoje w miejscu. Szkoda, że doba jest taka krótka, bo chętnie bym wykorzystała jeszcze kilka godzin na dodatkowe zajęcia. Nie martwię się jednak, wiem, że dam radę, tylko muszę jeszcze bardziej się zorganizować.
Nie zapomniałam o blogu i na pewno w najbliższym czasie coś naskrobie, w mojej łazience śmiało uśmiechają się moje ulubione kosmetyki i kilka nowości. Musicie poznać moją opinie na ich temat.
Pozdrawiam i dozobaczenia wkrótce,
Ela
wtorek, 1 stycznia 2013
Pomyślności w Nowym Roku!
2013
Nowy Rok
Kochani,
życzę Wam spełnienia marzeń, pomyślności, zdrowia.
Niech Nowy Rok będzie jeszcze lepszy od poprzedniego,
niech przyniesie zgodę, miłość w Waszych rodzinach,
niech na Waszych ustach gości tylko uśmiech.
Gorąco ściskam Ela z synkiem Piotrusiem :):*
niedziela, 16 grudnia 2012
Vanish Oxi Action do tkanin - opinia
Różowa niemoc...
Odkąd mój smyk wkroczył w świat kulinarnych dań, poczułam się jak typowa "Matka Polka", która ze wszystkich sił próbuje wychować swojego malca na porządnego faceta. To nie lada zadanie, aby ugotować pyszny zdrowy posiłek, następnie nakarmić małego królewicza a potem.. pranie, wieszanie ubrań, prasowanie i składanie.
Wróćmy zatem do prania.
Panowie często mówią: "A co to za problem wyprać ubrania?". Z pozoru jest to błahy domowy obowiązek. W ciągu tygodnia włączam kilka razy pralkę. Lubię jak wszystko jest świeże, pachnące i co najważniejsze czyste. Karmienie malucha to zadanie, który uczy nas cierpliwości i pokory. Jednak na początku nauki karmienia, napotkamy na pewne straty. Mowa tutaj o plamach na ubrankach. Mój syn "wyrósł" ze śliniaków. Ma bardzo silny temperament, nie da sobie już założyć żadnej osłonki na ubranie. Niestety, dlatego bardzo często zdarza mu się ubrudzić jedzeniem. Najtrudniejsze są plamy po warzywach i owocach oraz czasem zdarzy się dostać od nas odrobiny czekolady. Niekiedy jest mi bardzo szkoda jakiegoś ubranka, bezskutecznie potem próbuje pozbyć się paskudnej plamy. Jest to niemałe wyzwanie.
Pod wpływem kilku obejrzanych reklam Vanish Oxi Action postanowiłam, że go kupię. Miałam ogromną nadzieję, że wybór okaże się trafny a ja w cudowny sposób odkryję jego działanie.
Co napisał o nim producent (tekst ze strony producenta):
Usuwanie plam z ubrań i innych tkanin przy pomocy Proszku Vanish Oxi Action jest łatwiejsze niż myślisz.
Pranie w pralce: Do trudnych i zaschniętych plam: Dodaj jedną miarkę Vanish do normalnie stosowanego detergentu do prania, wsypując go do głównej przegródki w pralce i pierz jak zwykle. W przypadku zwykłych plam dodaj 1/2 miarki. Pierz jak zwykle. Doskonałe rezultaty także przy 30 stopniach.
Namaczanie: W przypadku trudnych i zaschniętych plam: Całkowicie rozpuść 1 miarkę Proszku w 4 litrach ciepłej wody (maks. 40 °C) i namocz ubrania. W przypadku lżejszych plam, można dodać 1/2 miarki. Ubrania kolorowe: namaczaj przez maks. 1 godzinę. Ubrania białe: namaczaj przez maks. 6 godzin.
Po namoczeniu upierz jak zwykle lub dokładnie wypłucz.
Aby uzyskać nalepszy rezultat przy uporczywych plamach, potrzyj plamę przed płukaniem.
Cena tego produktu to koszt rzędu około 22-26zł (w zależności czy jest promocja).
Tak jak napisano na opakowaniu, wzięłam ubranka malucha oraz swoje "białe" skarpetki do miski z ciepłą wodą oraz jedną miarką Vanish-a. Rzeczy leżały w misce około 3 godziny, kilka razy nawet potarłam plamy.
Zdjęcia kilku rzeczy przed praniem:
Namoczone ubranka w misce:
Przy przekładaniu ich do pralki zauważyłam, a właściwie to nie, że nic się tak naprawdę nie zmieniło. Uporczywe plamy na bodach (marchewka, soczki owocowe, kakao), czy zabrudzone od chodzenia skarpetki nadal były prawie takie same jak przed namoczeniem. Trochę się sfrustrowałam, ale dałam jeszcze jedną szansę i wrzuciłam wszystko do pralki. Włączyłam pranie na 40 C, standardowo dodałam proszek Persil Gold Plus (bardzo dobry proszek) i miarkę Vanisha Oxi Action. Po wypraniu lekko przybrudzone ubrania oraz te ze świeżymi plamami sprały się tak jak zawsze. Niestety trudne plamy, z którymi zmagałam się już wcześniej pozostały. Delikatnie tylko zjaśniały.
Zdjęcia po wypraniu i wysuszeniu (niestety trochę inne oświetlenie):
Subskrybuj:
Posty (Atom)











