poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Nowe prawo jazdy 2013 - zdawalność

Święta, święta i po świętach...
Zamiast lanego poniedziałku mieliśmy dzisiaj białe szaleństwo. Było mokro, ale od śniegu, który pada od samego rana. Cały dzień spędziłam w domu, jakieś paskudne choróbstwo się do mnie przypałętało. Nie cierpię chorować... .W piątek bardzo mocno przemarzłam, ale też od ponad tygodnia mój szkrab ma jakąś paskudną infekcję. Niestety bycie mamą wiąże się z tym, że w tych złych chwilach musi być blisko koło swego maleństwa. I tak właśnie było. Spał prawie cały czas ze mną w jednym łóżku. Jak widać nie musiałam długo czekać, żeby na mnie przeszło. Muszę się zebrać i jak najszybciej dojść do siebie. Nie mam czasu na chorowanie.
Przejdźmy dalej. Mój blog nie ogranicza się tylko do recenzji. Dzisiaj chciałam poruszyć temat nowego prawa jazdy. Jak dobrze zapewne wiecie od znajomych, czy z mediów, zmieniły się zasady egzaminowania na Prawo Jazdy. I traf taki, że właśnie w nich uczestniczę. W sumie dla mnie to bez różnicy. Najważniejsze, żebym była dobrym kierowcą, żebym świetnie została przygotowana do jazdy po drodze, bo chce jeździć bezpiecznie. Włączając się do ruchu odpowiadam za życie swoje, pasażerów i osób, które mijam.
Statystyki zdawalności teorii są paskudnie niskie. Z praktyką też bywa różnie, ale połączę jedno i drugie i odpowiem dlaczego. Według mnie odpowiedzi jest kilka:
- Kursanci wybierają tanie szkoły a te zaś nie przekazują pełnej wiedzy [egzamin teoretyczny i praktyczny];
- Brak doświadczenia ośrodka - świeżo upieczeni instruktorzy, nie przekazują istotnych informacji [egzamin teoretyczny i praktyczny];
- Nie chodzenie na wykłady, brak aktywnego udziału, lenistwo [egzamin teoretyczny i praktyczny];
Tutaj opiszę jak u mnie było. W moim ośrodku każdy odpowiadał na pytania, każdy musiał być przygotowany i każdy musiał wykuć znaki wraz z drobnymi szczegółami i wyjątkami (kodeks). Pokaże ciekawy przykład. Powiedzcie co oznacza ten znak?

Jeśli powiecie, że jest to zakaz ruchu w obu kierunkach i nic więcej, to już byście nie mieli zaliczone u mojego wykładowcy :) Dlaczego? Bo to zdecydowanie za mało. Trzeba pamiętać kogo obowiązuje dany znak, kogo nie, za ile metrów, na jakim odcinku, itd.;
- Zrażenie się niemiłym albo niekulturalnym instruktorem [egzamin praktyczny];
Przychodzisz na prawko jako klient i oczekujesz wysokiej jakości od ośrodka, niestety niektórzy nie mają kompletnie podejścia do kursantów. Nie nadają się na "nauczycieli", bywa, że ich irytacja, brak cierpliwości wzmaga sytuacje stresowe. Nic nam nie wychodzi. A przy egzaminie oblewamy..
- Złe nawyki - to dla tych, którzy nauczyli się jeździć przed zapisaniem na prawo jazdy, albo w trakcie poprosili znajomych. Pamiętajcie nie każdy nadaje się na nauczyciela. Oprócz cierpliwości trzeba mieć też wiedzę i odpowiednie kwalifikacje pedagogiczne [egzamin praktyczny];
- Wkuwanie na pamięć. Na pewno pamiętacie stary egzamin teoretyczny, żeby go zdać wystarczyło nauczyć się pytań. Aktualnie pytania niby są tajne, ale osoby, które miały egzamin bardzo chętnie dzielą się informacjami co im się trafiło na testach. Znalazłam ogromną ilość takich pytań. UWAŻAJCIE, ludzie sugerują błędne odpowiedzi! Niektórzy uczą się tych pytań, nie ma w tym nic złego, jednak najpierw upewnijcie się wraz z aktualnym kodeksem drogowym, czy jest to właściwa odpowiedź [egzamin teoretyczny];
- Brak logicznego myślenia i umiejętności czytania ze zrozumieniem [egzamin teoretyczny];
- Brak przewidywania zagrożeń [egzamin praktyczny];
- Niepoprawne zrozumienie lub podchwytliwe polecenia od egzaminatora [egzamin praktyczny];
- I na koniec oczywiście najważniejsze: nieznajomość przepisów, brak dynamicznej jazdy, błędy na placu, wymuszanie pierwszeństwa, niestosowanie się do znaków, itd. - czyli nieznajomość kodeksu, niezastosowanie się do zasad oraz nieumiejętne prowadzenie auta [egzamin praktyczny].

Wiem, że łatwo jest mówić, czy pisać, zdaję sobie z tego sprawę. Aktualnie jestem już po wykładach teoretycznych, zdałam egzamin wewnętrzny od razu. Niestety z jednym głupim błędem (moja wina, za szybko zaznaczyłam odpowiedź, po 2 sekundach uświadomiłam sobie błąd, ale było za późno, nie można cofać). Teraz jestem w połowie jazd. Jeździłam z 3 instruktorami (dwóch panów i jedna pani), ale głównie mam z jednym i jestem z niego bardzo zadowolona. Jestem osobą, która nigdy wcześniej nie siedziała za kółkiem, dlatego pierwsze kroki były dla mnie wielkim szokiem, bo martwiłam się jak sobie poradzę z podzielnością uwagi (światła, znaki, inne auta, linie, piesi, dzieci, polecenia, zmiany czy redukcje biegów, hamowanie, sprzęgło, lusterka itd..). Jednak z jazdy na jazdę jest coraz lepiej.

Wracając do teorii, dzisiaj przekopiowałam aż 150 stron a4 z pytaniami, jakie inni mieli na egzaminie teoretycznym. Sporo się ich powtarza, większość jest mi już od dawna znana (z płyty CD jaką otrzymałam, gdy zapisałam się na prawo jazdy) w wolnej chwili może część wrzucę. Jeszcze raz ostrzegę tych co przeglądają tego typu pytania, nie sugerujcie się odpowiedziami, czy przypuszczeniami innych osób. Na pewno najbardziej wiarygodne odpowiedzi są tych, którzy zaliczyli egzamin na 100%, jednak jeśli jest to dla Was ktoś obcy, anonimowy nie macie też pełnej pewności, czy aby na pewno zaliczył ten egzamin na 74 pkt. Najlepiej samemu sprawdzić jak powinno się poprawnie zaznaczyć. Powodzenia i szerokiej drogi!

czwartek, 28 marca 2013

Drogi Lordzie, jedno jabłkowe poproszę - kampania Somersby

Przyjechał posłaniec swoją karocą, niosąc na swych dłoniach spory pakunek. Nie trudno było zauważyć, że trochę nadwyrężył jego siły. Ku moim zdumionym oczom, otwarła się wielka skarbnica butelek złotego napoju. Tym o to sposobem, ciesząc moje oczy, zostałam zaproszona przez Lorda do kampanii Somersby w Streetcom.


Już od dłuższego czasu jestem ekspertką w Streetcom. Dzięki czemu miałam możliwość zapoznania się i wyrobieniem opinii na temat kilku przetestowanych produktów. Jeśli jeszcze nie jesteś w Streetcom, to koniecznie musisz dołączyć. Tu znajdziesz odnośnik. Gdybyś potrzebował/a pomocy przy raportowaniu, zajrzyj śmiało tutaj, już kiedyś pisałam na ten temat. W razie wątpliwości, proszę śmiało pisać, chętnie udzielę wskazówek.

Pudełko zawierało aż 24 butelki [tak butelki, nie puszki!] złocistego napoju piwnego Somersby. Napój jest o smaku pysznych jabłek, pojemność butelki to 0,4 l, puszkowa wersja ma 0,5 l. W składzie Somersby, znajdziemy aż 55% soku jabłkowego. W smaku jest lekko kwaskowaty, oprócz piwo w ogóle nie wydaje się być gorzkie. Na pewno polubi je niejedna osoba. To takie wstępne wrażenia. Musicie koniecznie spróbować :)
Oprócz tego do zestawu została dołączona śliczna szklanka, smycz z kartą, dodatkowo karty do wspólnej zabawy ze znajomymi, oczywiście ulotki dla znajomych i blok karteczek, plus oczywiście przewodnik ambasadorki.

W tym roku przed i w same święta czeka mnie i moich znajomych lordowskie testowanie. Co mogę jeszcze napisać? Jest to iście zacna kampania :)



Skóra pod specjalną ochroną, opinia o MediDerm

Z roku na rok przybywa na całym świecie alergików. Lekarze alarmują o tym zjawisku, niestety wygodny człowiek żyje z przekonaniem: "mnie to nie dotyczy"... Niestety, alergia może nas dopaść w każdym wieku, bez względu na płeć i wcale nie musi zostać odziedziczona.  Poznajcie moją opinie na temat Mediderm cream, który jest wskazany przy atopowym zapaleniu skóry, łuszczycy, egzemy i bardzo wysuszonej skórze.

Często się śmieję, że mam dwójkę dzieci synka i... męża. I to mi jako piastunce przypada dbać o swoje pisklęta. Mężczyźni mojego życia, to niestety alergicy, dlatego nie może zabraknąć dla nich specjalistycznych kosmetyków. Ich skóra z wyglądu bywa bardzo często zbliżona do siebie. Towarzyszy im wysypka w postaci czerwonych plamek, które niestety powodują paskudne swędzenie. Brak odpowiedniego natłuszczenia prowadzi do zwiększonego świądu oraz wysuszenia. Bywa też, że pojawiają się ranki i pęknięcia. Sprawdziliśmy wiele kosmetyków, niektóre kosztowały majątek. Jedne pomogły, inne nic specjalnego nie dały a jeszcze inne pogorszyły stan. Przeglądając internetową aptekę za pomocą której dokonuje zamówień (wychodzi taniej niż w tradycyjnej) znalazłam inne produkty dla moich atopowców. I tak o to, tym sposobem do moich rąk, ponad trzy miesiące temu, trafił krem MediDerm Dermatological Cream Formula, polskiej firmy Farmina z Krakowa. Kupując go w styczniu zamówiłam opakowanie w okrągłym pojemniczku 500 ml. Po tym jak się sprawdził kupiłam dwa razy większe w dużej butelce z wygodnym dozownikiem.
MediDerm

Producent opisuje Mediderm cream jako specjalny emolient, stworzony do pielęgnacji chorobowo zmienionej skóry w przebiegu łuszczycy, egzemy i atopowego zapalenia skóry. Można go stosować zarówno u dzieci [od 1 miesiąca życia] jak i u dorosłych.
Działanie: długotrwale nawilża i natłuszcza, tworząc barierę ochronną, która reguluje zawartość wody nawet w najgłębszych warstwach naskórka. Nadaje skórze miękkość i elastyczność likwidując nadmierne łuszczenie i pękanie. Krem działa kojąco przy świądzie i pieczeniu łagodząc podrażnienia  a także na długo zabezpiecza przed wpływem czynników drażniących.
Mediderm cream nie powoduje uczucia przetłuszczenia dzięki czemu nie brudzi ubrania i pościeli. Nie zawiera SLS, parabenów, substancji zapachowych i barwników. Zminimalizowana ilość składników sprawia, że może być stosowany od pierwszego miesiąca życia.
Skład i moja próba rozszyfrowania: 
Aqua Purificata (woda oczyszczona, bezpieczna),
Petrolatum (wazelina; olej mineralny, baza tłuszczowa, która zapobiega odparowywaniu wody; bezpieczna),
Cetearyl Alcohol (emolient,  tworzy cienki filmo chronny, zapobiega nadmiernemu wysuszaniu; bezpieczny),
Paraffinum Liquidum (olej mineralny, o właściwościach natłuszczających; średnio bezpieczny są lepsze zamienniki),
Cetomacrogol 1000 (emulgator),
Phenoxyethanol (konserwant, dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 1,0%).

Moja opinia:
Mediderm jest prawie bezzapachowy, delikatnie można coś jednak wyczuć. Łatwo się go aplikuje, czy to za pomocą pojemniczka, czy pompki. Oczywiście pompka jest najlepszym rozwiązaniem. Zawsze lubiłam takie formy dozowania kosmetyków.

Jeśli chodzi o konsystencję, nie jest zbyt wodna, ani też nie jest za gęsta. Rozsmarowuje się po skórze bez problemu, szybko się wchłania. Kolejny plus nie brudzi ubrań. Przejdźmy teraz do samego działania. Uważam, że doskonale nawilża i nadaje skórze gładkości i delikatności. Pomaga załagodzić swędzące miejsca. Tworząc film na naszym ciele bardzo długo odczuwamy ochronę. Najlepiej stosować go regularnie 2-3 razy dziennie, szczególnie smarować te miejsca, które tego najbardziej potrzebują. Bardzo jestem zadowolona ze składu nie ma w nim substancji niebezpiecznych, czy bardzo niezdrowych. Nie znajdziemy tutaj SLS, parabenów, czy barwników. Wcześniej rzadko zwracałam uwagę na składniki, teraz wiem, że jest to bardzo ważne. Jedyne co bym zmieniła to dodała jeszcze kilka dobrych dodatków, np. ceramidów. Są one idealne dla atopowców. Na koniec dodam jeszcze, że jego cena jest stosunkowo niewielka za taką ilość i za tak specjalistyczny produkt. Za opakowanie o pojemności 500ml zapłaciłam 18,98 zł a za 1 litr 33,19 zł. Coś dobrego za niedużą cenę.
Teraz czas na zebranie wszystkich plusów i minusów MediDerm.

Zalety:
  • bezzapachowy,
  • skład: brak sls, parabenów i barwników,
  • cena [dobra jakość za niedużą kwotę],
  • w litrowym opakowaniu: pompka; 
  • w 500g nie trzeba rozcinać pojemniczka, krem jest w pojemniczku,
  • świetnie nawilża skórę,
  • łagodzi podrażnienia,
  • idealny krem dla atopowców (dorosłych i dla dzieci),
  • dobry krem dla wysuszonej skóry,
  • wydajny,
  • polska firma.
Wady:
  • skład mógłby być bardziej wzbogacony,
  • dostępny tylko w aptece [mi to nie przeszkadza].
 Jest to pierwszy produkt, który zebrał u mnie tak wiele pozytywnych opinii. Jestem z niego bardzo zadowolona. Jak widać z opakowania 500g przeszłam od razu do kolejnego litrowego.
Na pewno kupię następne. MediDerm cream jest produktem godnym polecenia. Zachęcam wszystkie osoby z problemami skórnymi do jego używania. Producent wydał też kilka innych kosmetyków, aktualnie testuje jeden z nich. Jak zakończę również podzielę się z Wami moimi uwagami.

niedziela, 17 lutego 2013

Trochę mnie nie było

Witajcie,
trochę mnie nie było na blogu. Praca, dom i maluszek, który domaga sie większej uwagi z mojej strony i... od 19 zaczynam prawko :)
Jestem z siebie dumna, że potrafię zaplanować sobie dany dzień. I rozwijam się z dnia na dzień. Nie stoje w miejscu. Szkoda, że doba jest taka krótka, bo chętnie bym wykorzystała jeszcze kilka godzin na dodatkowe zajęcia. Nie martwię się jednak, wiem, że dam radę, tylko muszę jeszcze bardziej się zorganizować.
Nie zapomniałam o blogu i na pewno w najbliższym czasie coś naskrobie, w mojej łazience śmiało uśmiechają się moje ulubione kosmetyki i kilka nowości. Musicie poznać moją opinie na ich temat.

Pozdrawiam i dozobaczenia wkrótce,
Ela

wtorek, 1 stycznia 2013

Pomyślności w Nowym Roku!

2013
Nowy Rok


Kochani,
życzę Wam spełnienia marzeń, pomyślności, zdrowia.
Niech Nowy Rok będzie jeszcze lepszy od poprzedniego,
niech przyniesie zgodę, miłość w Waszych rodzinach,
niech na Waszych ustach gości tylko uśmiech.

Gorąco ściskam Ela z synkiem Piotrusiem :):*